czwartek, 25 stycznia 2018

Czuję strach. Paraliżuje mi całe ciało. Najchętniej schowałabym się do ciemnej szafy i została tam do czasu, aż by mi nie przeszło. Jakieś pięć lat temu, wszystko było na wyciągnięcie ręki ... i doba była dłuższa...i oddychało się lżej. A teraz wyjście z domu na zakupy stanowi ogromny problem....
Zupełnie nie wiem co się ze mną stało. Wiem, że coraz chłodniej na wszystko reaguję ... i że nic już na mnie nie robi wrażenia. Czy to znaczy, że już umarłam? Że żywię tylko swoje okropne grube ciało? To znaczy, że już mnie nie ma .....

środa, 13 grudnia 2017

.ciągle tu jestem


Nie czuję już nic dobrego. Wracają do mnie złość, bezsilność i nienawiść. Skóra na dłoniach marszczy się i pęka. Ból - czuję, że jestem ....
Odtwarzam stare dobre piosenki, które kiedyś towarzyszyły mi w moich dobrych dniach. Popijam łyk za łykiem truskawkowe wino. Jest trochę lżej ....
Pamięcią sięgam do Gdańska.....do pełnych oddechów i zachłyśnięć powietrzem. Do zimnego wrześniowego wiatru i poczucia wolności. Widziałam tam moje życie ..... Byłam wtedy dobra ....
Coraz mocniej zaciskam dłonie. Dookoła jeszcze ciemno. Leniwie z nieba spadają płatki śniegu. Dwa zamglone światła zza zakrętu. PKS. Wsiadam i czuję jak topnieje mi zmarznięte ciało. Muzyka wlewa się we mnie... zostaje.
Zapach gorącej kawy w chłodny październikowy poranek. Cichy szum laptopa... Cały świat jeszcze śpi. Cienkie, czarne kreski siadają na moich powiekach. Kilka zdjęć... tak... lubię się w pełnym makijażu. Czuję, że jestem Panią swojego życia. Marzenia mają jeszcze sens.

Trzask zamykającej się windy. Pierwsze, drugie, trzecie ... szóste. Wysiadam i już wiem co sąsiedzi będą jeść na obiad. Czasami dla urozmaicenia znajduję jakieś niespodzianki na szarej, brudnej posadzce. Otwieram drzwi ...przede mną trochę ponad 50m mieszkania. Szczeka mój pies. Witam się z nim. Mija mi złość. Wracamy na dół. Krótki spacer dla rozchodzenia nerwów... siku i z powrotem na górę. Z pokoju do pokoju, zahaczając czasem o kuchnię zbieram rozsypaną z wspomnień siebie. Ciągle tu jestem....

wtorek, 24 października 2017

.wyjątkowo trudo

Czuję jak coś zgniata mnie od środka. Biegnę przed siebie nie patrząc na nic, nie potykając się po drodze. Bieg bez przeszkód .... bieg bez celu. Dziś jest jeszcze gorzej niż wcześniej. Teraz zupełnie nie wiem już czego chcę. Wszystko do czego kiedyś dążyłam, wszystko co było kiedyś marzeniami stało się zupełnie niepotrzebne..... Coraz mocniej zauważam, że życie jest ogromną sztuką...niepopadania w rutynę, znudzenie i schemat. Jak na razie nie potrafię okiełznać swoich emocji.... jak na razie nie żyję. Coraz bardziej świadoma...coraz bardziej obolała życiem. Widzę, że nie jestem tym kim byłam. Gdzieś przez przeszklone źrenice, patrzę wciąż na siebie tak jak kiedyś....jak na kogoś niezwykłego, kogoś kto potrafi zrobić wszystko co postawi cobie za cel. Dziś wszystko jest we mgle. Dziś widzę skutki tego na co wpływu nie miałam kilkanaście lat temu. Dziś widzę, jak rzeczywiście wyjątkowa jestem .... jak wyjątkowo trudno mi zacząć żyć.... bo wszystko raczej jest utartym schematem, w którym zupełnie się nie odnajduję. 

wtorek, 20 czerwca 2017

.chociaż jestem, nie znaczy to nic

Powoli zaczynam wierzyć, że marzenia nie są po ty by je spełniać ale by z czasem zmniejszać je, spłaszczać i minimalizować. Odłożyć mogę wymarzoną suknię ślubną, tańce na własnym weselu i całość przygotowań, o których od zawsze marzyłam. Liczyć mogę jedynie na coś na kształt ślubu, co nigdy mnie nie usatysfakcjonuje. 
Własny dom, nawet ten najmniejszy z najbardziej skromnym ogródkiem codziennie oddala się ode mnie jak plany tegorocznych wakacji. Codziennie obiecuję sobie, że znajdę siłę i rozwiązanie by spełnić choć jedno swoje marzenie, ale od roku nie jestem w stanie zrobić nic w tym kierunku. 
Stanęłam w martwym punkcie. Widzę rozwiązania tej sytuacji, jednak każde z nich będzie bardzo trudne i ciężkie dla mnie i naszego związku. 

czwartek, 15 czerwca 2017

.miłość nie jest spokojem

Już dawno przestałam wierzyć, że miłość jest spokojem. To ciągła walka ze swoimi marzeniami i pragnieniami, które z dnia na dzień stają się coraz bardziej przeźroczyste. Przez ten rok całkowicie zgubiłam siebie. Gdzieś pomiędzy szukaniem pracy, sprzątaniem mieszkania, wyprowadzaniem psa i wspólnymi wieczorami. Gdzieś nieśmiałą myślą przemykałam się ja. Dziś się nie poznaję, choć dobrze pamiętam tą niepokorną, wytrwałą i silną mnie. Zatracam się w iluzji wspólnego życia, by nie myśleć o tym co ma nadejść za kilkanaście dni. 
Po raz drugi w życiu stoję przed decyzją, która nie daje mi spać w nocy. Zupełnie nie wiem gdzie szukać odpowiedzi. Wszyscy, których pytam o zdanie umywają ręce od jakichkolwiek odpowiedzi. 
Czuję, że powoli wymykam się dotychczasowemu życiu. Już jedną nogą jestem gdzieś indziej. Szukam wciąż stabilnego gruntu na nowy początek, ale na razie brak jakichkolwiek rozwiązań.

poniedziałek, 6 marca 2017

.minął czar

Dziś wcześniej niż zwykle. Dziś wypada ten dzień mobilizacji i pozytywnego myślenia. Po wczorajszym gorszym, dziś powinien być lepszy. 
Nie wiem jak patrzeć na to wszystko, jak to rozumieć. Z tygodnia na tydzień jest coraz gorzej. I już się zaczęłam zastanawiać czy to mieszkanie nie ma nad sobą jakiegoś fatum, bo pech zaczął prześladować także Jego.
Od zawsze wpajano mi do głowy, aby być ambitną i dążyć do tych najlepszych. Tak więc ślepo wierzyłam i dążyłam do najlepszych, którzy z czasem stali się moimi dobrymi przyjaciółmi. Tylko, że teraz kiedy zaczęliśmy dorosłe życie, moje najlepsze przyjaciółki mają prace, są po ślubie, planują dalszą przyszłość, a ja prawdopodobnie będę musiała zrezygnować ze wspólnego mieszkania z ukochanym i wrócić do domu. Brak pracy i perspektyw powoli wykańcza Jego i mnie. Znów krok w tył. Wcześniej jakoś było łatwiej. Studia, praca, zespół .... na wszystko był czas mimo iż doba nadal trwa 24h....

. ulice

Zupełnie nie potrafię znaleźć sobie miejsca i pomysłu na siebie. Wpadłam w niezły dołek, z którego nie umiem wyjść od miesiąca. Całkowicie straciłam poczucie własnej wartości. Już nie pamiętam co umiem a czego nie. Mam wrażenie, że nawet do sprzątania ulic już się nie nadaję .....

Czuję strach. Paraliżuje mi całe ciało. Najchętniej schowałabym się do ciemnej szafy i została tam do czasu, aż by mi nie przeszło. Jakie...